Wzięliśmy udział w Gali Finałowej Albertiany 2019

Przedwczoraj wróciliśmy z Krakowa. Co tam robiliśmy? Ano wzięliśmy udział w gali Albertiany. Pojechaliśmy na zaproszenie Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko” i Fundacji Świętego Brata Alberta w nagrodę za zajęcie drugiego miejsca w Ogólnopolskim Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych Albertiana 2019. W niedzielę rano cała nasza grupa spotkała się na peronie legionowskiego dworca. Cztery godziny później, krótko po południu byliśmy już w Krakowie. Tu czekało na nas słońce oraz przesympatyczny pan Witold, wieloletni przyjaciel naszego terapeuty pana Jacka. Pan Witek ofiarował nam swój czas prowadząc najkrótszą drogą do hostelu, w którym spędzić mieliśmy najbliższą noc. Hostel „Trzy kafki” (tu nie ma błędu) umiejscowiony jest w starej kamienicy vis a vis budynku mieszczącego Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do Starego Miasta mieliśmy więc dwa kroki. Szybkie zakwaterowanie i już po niespełna trzydziestu minutach idziemy grzecznie gęsiego za panem Witoldem do restauracji „Pod Norenami”. Dlaczego właśnie tam? A dlatego, że pan Witold zna właściciela restauracji i dzięki temu cała nasza grupa mogła spożyć wspaniały posiłek zupełnie za darmo. Nie pytajcie tylko, co jedliśmy, bo nikt z nas nie pamięta już nazwy. Pewne jest to, że było pysznie, smacznie, sympatycznie i wegetariańsko 🙂 Po tak wspaniale rozpoczętym popołudniu ruszyliśmy na zwiedzanie Krakowa, a przynajmniej jego części. Tak więc spacerek ulicą Krupniczą potem Karmelicką a następnie Szewską. Idziemy rozglądamy się, podziwiamy i nagle okazało się, iż przed nam Sukiennice. Kilka pamiątkowych fotek a potem na zakupy! Minęło blisko pół godziny, gdy wreszcie udało się przekonać żeńską część naszej grupy do zakończenia zakupów 🙂 Jeszcze kilkanaście minut spacerku i wchodzimy do Kościoła Mariackiego. Tu wzięliśmy udział we Mszy Świętej rozpoczynającej się o godzinie 18:30. Po mszy wspaniały wieczorny spacer uliczkami Krakowa, po drodze zahaczamy jeszcze o cukiernię „Słodki Wentzl”. Dawno nie jedliśmy tak wspaniałych lodów! Około godziny dwudziestej pierwszej jesteśmy z powrotem w hostelu. Pora odpocząć, umyć się i spać, przecież jutro czeka nas ważny dzień! Poniedziałek powitał nas nisko wiszącymi chmurami ale żadne chmury nie były w stanie zepsuć naszych wspaniałych nastrojów! Najpierw króciutki spacer na Plac Sikorskiego. Tu, w barze „Pod Kopytkiem” czeka na nas śniadanko! No i czego więcej potrzeba do szczęścia? Pyszne jedzonko, sympatyczny właściciel baru i coraz ładniejsza pogoda. Jeśli dodamy do tego czekającą nas uroczystość w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, otrzymamy wzór na pełnię szczęścia! Przed godziną dziesiątą jesteśmy już w tym niezwykłym budynku. Wybacz drogi czytelniku, że nie napiszemy wiele na temat tego właśnie teatru ale słowa choćby najbardziej kwieciste nie będą w stanie oddać uroku, magii, powagi i sacrum tego miejsca. Budynek teatru wybudowano blisko 130 lat temu i już samo to mówi za siebie. Jeśli chcesz poczuć to, co my, musisz tu przyjechać. Innej opcji po prostu nie ma! Wracajmy zatem do Uroczystej Gali Finałowej Ogólnopolskiego Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych. Uroczystość rozpoczęła się wykonaniem przez Chór Vox Populi pieśni „Miłość” będącej hymnem festiwalu, chwilę później na scenie pojawiła się pani Anna Dymna oraz pani Lidia Jazgar. Obie pani w kilku słowach przywitały wszystkich przybyłych i już po chwili na scenie pojawili się pierwsi zwycięzcy. W tym miejscu trzeba powiedzieć, że zwycięzcami tego festiwalu są wszyscy biorący w nim udział, natomiast trzy pierwsze zespoły z każdego regionu mają jeszcze zaszczyt osobistego udziału w finale. Zdobywcy pierwszych miejsc w poszczególnych regionach wystawili swoje sztuki na Dużej Scenie Teatru. Na tej samej scenie zaprezentowali się również soliści. Wszyscy zaś laureaci wchodzili na scenę, by odebrać nagrody i podarunki z rąk pani Anny oraz sponsorów tegorocznej Albertiany, a trzeba powiedzieć, że sponsorów było wielu, dlatego też i przekazywanie nagród każdej z grup trwało czasami nawet kilka minut. My też oczywiście pojawiliśmy się na scenie i odebraliśmy całą „górę” podarunków oraz oczywiści wymarzoną nagrodę. Mikser audio!!! Trudno jest opisać wszystko to, czego doświadczyliśmy tego dnia. Mnóstwo radości, zadumy, wzruszeń a czasami także łez. Tylko nieubłagany upływ czasu zmusił nas do opuszczenia murów teatru i udania się szybkim krokiem na krakowski Dworzec Główny. Całe szczęście, że znowu był z nami nasz „dobry duch” czyli pan Witold, który pomógł nam dotrzeć z wszystkimi torbami, walizkami i pudłami do pociągu. Po kilku minutach pojawił się pociąg i tak zakończyła się ta nasza wspaniała wiosenna przygoda. Wieczorem byliśmy już w swoich domach. Pozostały wspomnienia, wzruszenia, radość i duma. I teraz pytanie. Jak podziękować tym wszystkim ludziom, organizacjom, stowarzyszeniom i fundacjom dzięki którym dane nam było to wszystko przeżyć? Nie mamy zbyt wielu możliwości, by wyrazić wdzięczność. Dla Pani Anny Dymnej oraz pani Lidii Jazgar mieliśmy piękne aniołki wykonane w jednej z naszych pracowni ale jeden został podarowany panu Witoldowi za jego wielkie serce i zupełnie bezinteresowną pomoc. Panie Witoldzie wielkie, wielkie dzięki! Drugi zaś aniołek trafił do rąk właściciela restauracji „Pod Norenami”, o której wspominaliśmy wcześniej. Dziękujemy pani Annie Dymnej i pani Lidii Jazgar, dziękujemy Fundacji „Mimo Wszystko” oraz Fundacji Świętego Brata Alberta. Dziękujemy wszystkim, których tego dnia spotkaliśmy na swej drodze!!!!

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć!