Pielgrzymka do Grecji. Dzień szósty. Wspomnienia.

Piątek. Rano msza święta. Śniadanie i znowu ruszamy. Tak naprawdę, to chciałoby się jeszcze tutaj zostać i pooglądać przepiękne widoki za oknem, te majestatyczne skały. Super! No, ale czas nagli. Widoki z okna hotelu były niesamowite ale to, co zobaczyliśmy kilkadziesiąt minut później zaparło nam dech w piersiach! Meteory! Niby nic niezwykłego. Ot masyw skał z piaskowca i zlepieńca w środkowej Grecji na północno-zachodnim krańcu równiny tesalskiej w okolicy miasta Kalambaka. Skały osiągają wysokość do 540 m n.p.m. Na szczytach skał umiejscowiony jest zespół 24 prawosławnych klasztorów (monastyrów). Początkowo wszelkie materiały potrzebne do budowy i życia mnichów wciągane były na linach, również odwiedzający mogli dostać się do monastyrów jedynie w taki sposób. Obecnie część z monastyrów udostępniona jest dla zwiedzających i dla ich wygody wybudowano schody i pomosty. Tyle możemy przeczytać w Wikipedii. Przeczytać, to jedno. Ale zobaczyć, to coś zupełnie innego! Naprawdę trudno opisać nasze doznania. Taki szczególik. Żeby wejść na teren Monastyrów kobiety obowiązkowo muszą założyć długą spódnicę a mężczyźni długie spodnie. Kto nie posiada potrzebnej odzieży, może ją sobie bezpłatnie wypożyczyć. Potem autokar, kilka godzin jazdy i hotel. Tym razem meldujemy się w hotelu „Ilion” w Loutraki.

Zdjęcia do obejrzenia!