(dod. 22.12.2010)
Potrzebą bieżącej chwili jest jak najszybsze ukończenie budowy kościoła. Kaplica okazuje się zdecydowanie zbyt
mała. Szczególnie wyraźnie widać to było w minioną niedzielę. Tego dnia o godzinie 15:00 kaplica, jak to się mówi
"pękała w szwach".

I nie ma w tym nic szczególnie dziwnego jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż tego właśnie dnia
i o tej godzinie przybył do nas Święty Mikołaj. Na spotkanie z nim stawiło się mnóstwo dzieciaków.Większych,
mniejszych i tych najmniejszych. Mikołaj przywiózł ze sobą 220 paczek, należy więc przyjąć, iż co najmniej tyle
dzieci było w tym momencie w kaplicy, a przecież każde dziecko przyszło (bądź przyjechało) z mamą, tatą, dziadkiem,
babcią, etc. etc. dlatego też szczerze trzeba sobie powiedzieć "kaplica jest za mała". Pośpieszmy się
więc z budową kościoła, bo w przyszłym roku przyjdzie nam witać Mikołaja na zewnątrz. Będzie ładnie, biało, nastrojowo.
Ale chyba troszeczkę za zimno ? No ! Wystarczy tych dywagacji odnośnie kubatury naszej kaplicy, pora na kilka słów

opisujących to co działo się wczoraj o piętnastej. A więc. Już sporo przed piętnastą w kaplicy było tłoczno i co
tu dużo ukrywać, dosyć głośno. Nie wszystkie dzieci mają tę zdolność, by oczekiwać na gościa w ciszy. Słychać
więc było jakieś przytłumione szepty, czasem jakiś z trudem skrywany śmiech, a czasem płacz oseska, który chyba
nie do końca wiedział co tu robi, gdy na zewnątrz śnieżna biel aż kusi do zabawy. Nad tym "tłem dźwiękowym" przebijał
się głos scholi Fatima Canta, która dokonywała ostatnich szlifów piosenek, którymi miała okrasić wizytę naszego drogiego
gościa. Wcześniej, bo około godziny czternastej pod kaplicę podjechała ciężarówka pewnej firmy kurierskiej z której wyładowano

220 paczek.
Swoją droga mądry człowiek z tego Mikołaja, gdyby miał wieźć na swoich saniach tyle prezentów to albo
dotarł by do nas po nowym roku, albo z przerażenia uciekły by od niego wszystkie renifery. A tak, proszę, firma
kurierska i prezenty bezpiecznie i na czas dostarczone pod wskazany adres. Zmysł organizacyjny opanowany do perfekcji.
Ale, cóż się dziwić, w końcu Mikołaj liczy sobie coś ponad tysiąc sześćset lat. Nasz proboszcz chociaż wiele,
wiele młodszy w mig uporał się z trudnym i niespodziewanym zadaniem. No bo niech ktoś spróbuje szybko przyjąć i poustawiać
tak wielką ilość paczek. Przecież nie mogą stać gdzieś daleko na zapleczu, muszą być "pod ręką". W ten prosty sposób zakrystia została

wyłączona z użytku na blisko trzy godziny. Kilka minut przed piętnastą, proboszcz Tomasz Chciałowski odebrał telefon, to dzwonił on,
Święty Mikołaj ! W kaplicy natychmiast zrobiło się cicho. Gość był coraz bliżej.Usłyszeliśmy odgłos
dzwonków a po chwili orszak ministrantów wraz z naszym gościem uroczyście wkroczył do kaplicy
witany piosenką wykonywaną przez scholę Fatima Canta i część zgromadzonych dzieci. Słowa powitania
wygłosił proboszcz, kilka słów powiedział również Mikołaj i wreszcie nastąpiła chwila na którą
czekały wszystkie dzieciaki. Ksiądz rozpoczął odczytywanie imion i nazwisk dzieci, które w podanej
kolejności podchodziły do Mikołaja, by otrzymać prezent ..... lub rózgę! Tak, tak, wszyscy doskonale

wiemy, że Mikołaj potrafi zapytać o zachowanie, postępy w nauce, czy na przykład uczestnictwo we
Mszach Świętych. Jak już wspomniano na początku tego sprawozdania, prezenty otrzymało dwieście
dwadzieścioro dzieci, Mikołaj "rozdysponował" również kilka rózg. Na szczęście nasz gość ma miękkie
serce i nawet "nominowani" do otrzymania rózgi, odebrali również paczki. Pewien Jakub w uznaniu
zasług został "nagrodzony" przez Mikołaja nawet dwiema rózgami, ciekawe co on z nimi zrobi?
Cała uroczystość trwała około dwóch godzin. W tym czasie schola śpiewała piosenki, dzieci rozmawiały

z Mikołajem, deklamowały wiersze, śpiewały. Mikołaj - wiadomo rozdawał prezenty. Nad sprawnym dostarczaniem paczek do rąk Mikołaja
czuwali pomocnicy. Około godziny siedemnastej zmęczony ale uśmiechnięty Mikołaj przekazał ostatnią paczkę.
Jeszcze kilka pamiątkowych fotografii. Jeszcze słowa pożegnania, które wygłosił ksiądz Tomasz. Wreszcie zmęczony
ale uśmiechnięty Mikołaj wstał z fotela pomachał reką na pożegnanie i wyszedł z kaplicy, by nakarmić renifery.
Chociaż nie! Renifery zostały wcześniej nakarmione przez ministranta Mario. Tak więc Mikołaj wyszedł z kaplicy, wsiadł do sań i
udał się w dalszą podróż pełniąc swe zaszczytne obowiązki.

Święty Mikołaju ! Dziękujemy Ci za odwiedziny i za
tak wielką ilość prezentów. Dziękujemy Ci za uśmiechnięte buzie dzieciaków i za kilka godzin wspaniałej, niezapomnianej
zabawy. Zapraszamy gorąco za rok ! Dziękujemy również pomocnikom Świętego Mikołaja, którymi w tym roku byli:
Sekretarz Miasta Legionowo Pani Danuta Szczepanik, Radny Miasta Legionowo Pan Jacek Zawada i alumn Bartek.
Za zaproszenie Mikołaja do naszej parafii i zorganizowanie całej uroczystości dziękujemy serdecznie proboszczowi
księdzu Tomaszowi Chciałowskiemu oraz Legionowskiemu Stowarzyszeniu AMICUS.
Poniżej możesz obejrzeć cztery 5 - 6 minutowe filmy, które zostały nagrane tego właśnie dnia.
Zdjęcia wykonane przez pana Andrzeja Toporowicza oraz Jakuba Półgęska znajdziesz w tej
galerii
A zdjęcia autorstwa pana Michała Mastalerza obejrzysz w tej
galerii.
Miłego oglądania !