Informacje ogólne
Liturgia
Sakramenty Święte
Wspólnoty
Duszpasterze
Ministranci
Fatima Canta

Parafia rzymskokatolicka

Matki Bożej Fatimskiej

w Legionowie

Kronika budowy
Numer konta
Galeria
Linki
Giełda pracy
Kontakt
Warsztaty PC
Aktualności Ogłoszenia duszpasterskie Legionowskie Stowarzyszenie AMICUS

Wspomnienia z uroczystości beatyfikacyjnych

(dod.08.05.2011)

Minął tydzień od dnia, w którym nasz rodak, Ojciec Święty Jan Paweł II ogłoszony został błogosławionym. W uroczystościach beatyfikacyjnych brali również udział przedstawiciele naszej parafii. Zdecydowana większość udała się do Rzymu specjalnie przygotowanym pociągiem, którym podróżowali również księża. Podczas podróży odprawiona została Msza Święta. Były również osoby, które do wiecznego miasta dotarły drogą powietrzną. Udało nam się namówić jedną z parafianek na krótką rozmowę. Jak wyglądała uroczysta Msza Święta, widzieliśmy na ekranach swoich telewizorów. Ale jak to wszystko wyglądało "od środka" ? Posłuchajmy, a raczej poczytajmy, co powiedziała nam jedna z pań.
Zdjęcia zdobiące ten artykuł wykonali uczestnicy obydwu pielgrzymek.
"Wzięliśmy udział w pielgrzymce zorganizowanej przez Ojców Paulinów. Wyruszyliśmy w sobotnie popołudnie z warszawskiego lotniska Okęcie. Późnym popołudniem dotarliśmy do Rzymu, a godzinę, czy półtorej później, byliśmy już w hotelu "Pacific" oddalonym o około trzy kilometry od Watykanu. Po rozlokowaniu się w pokojach, każdy miał czas, by wykąpać się, chwilę odpocząć a następnie zejść do restauracji i spożyć gorący posiłek, tak zwaną obiadokolację. Po konsumpcji jeszcze troszeczkę odpoczynku i już za chwilę, dzielimy się na dwie grupy. Grupa 1 wyrusza o godzinie 22:30, oczywiście pieszo, na Plac Świętego Piotra. Nasza grupa, pójdzie w ich ślady pięć godzin później, o 3:30. Odpoczęliśmy troszeczkę i o wyznaczonej porze ruszamy. W tej chwili po Watykanie można poruszać się tylko i wyłącznie pieszo, nie kursuje komunikacja miejska. Patrząc na te nieprzebrane tłumy nietrudno zrozumieć dlaczego zamknięto ruch drogowy w najbliższej okolicy. Podobno już w tej chwili, jest nas, pielgrzymów, ponad jeden milion. Grupa w której idziemy pokonała mniej - więcej trzy kilometry i już dalej nie pójdziemy. Jest to po prostu niemożliwe. Wszędzie tłumy ludzi a przecież to jeszcze noc, świt wstanie dopiero za jakieś półtorej godziny ! Jest ciemno, zimno, momentami kropi deszcz. Nie dotarliśmy nawet do Placu, stoimy na via Conciliazione - szerokiej ulicy prowadzącej do Placu Świętego Piotra. Mimo tych wszystkich niedogodności wytrwamy tutaj przez najbliższe kilkanaście godzin. Niech to będzie hołd, który złożymy my, Polacy, "naszemu" papieżowi. Zresztą, tak szczerze mówiąc to nie tylko "my Polacy", wszędzie wokół słychać obce słowa. Odnosimy wrażenie, że do Watykanu przybył "cały świat". Przez wszystkie lata pontyfikatu, przyzwyczailiśmy się do pielgrzymek Jana Pawła II w najróżniejsze zakątki świata. Żadna jednak relacja telewizyjna nie zrobi takiego wrażenia i tak nie przemówi do człowieka, jak właśnie teraz, świadomość przebywania na maleńkim skrawku ziemi przedstawicieli najróżniejszych narodów. Wiemy, że nie tylko nam jest zimno, nie tylko nas moczy deszcz, obok stoją inni ludzie. Ludzie którzy tak jak my przybyli tutaj, by oddać hołd komuś wyjątkowemu. Naszemu rodakowi ! Ta świadomość pomaga znosić wszelkie niedogodności. Pomaga wytrwać. Trzeba jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy. Niezwykła uprzejmość. Obcy sobie ludzie odnoszą się do siebie z prawdziwą przyjaźnią, pomagają sobie wzajemnie. Mnóstwo ludzi przybyło tutaj z dziecmi ! Przybyły całe rodziny z pociechami w wieku od kilku miesięcy do kilkunastu lat. Co kilka, kilkanaście metrów stoją wolontariusze rozdający paczki z ciastkami, kanapkami i owocami, rozdają również wodę i jeśli ktoś potrzebuje, koce. Naprawdę, czujemy się jak w wielkiej rodzinie ! Jakim trzeba być człowiekiem, żeby nawet po śmierci tak zjednoczyć ludzi ? Choćby dla samego tego faktu warto było dzisiaj przyjechać do Watykanu ! Wreszcie wstało słońce, zobaczyliśmy twarze tych, których do tej pory jedynie słyszeliśmy. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły gdzieś deszczowe chmury. Zrobiło się ładnie, zapanowała prawdziwie letnia pogoda, słoneczko, chwilami niewielki wietrzyk i białe obłoki na niebie. Teraz widać flagi. Wokół nas feria kolorów. Można by odnieść wrażenie, że to jakaś parada. Flagi państw chyba ze wszystkich kontynetów, ale najwięcej było flag biało-czerwonych. Rozglądając się wokół byłam naprawdę dumna z tego, że moją ojczyzną jest Polska ! Pełno flag naszego kraju i całe mnóstwo zdjęć, plakatów, bilboardów z podobizną Jana Pawła II ! Widok, który naprawdę chwyta za serce ! Wreszcie, o godzinie 10:30 rozpoczęła się ceremonia. Ponieważ staliśmy w znacznej odległości od ołtarza, więc pozostało nam uczestniczyć w tej wspaniałej Mszy Świętej za pośrednictwem zdobyczy cywilizacyjnych czyli wielkich ekranów poustawianych co kilkadziesiąt metrów i głośników porozwieszanych na słupach, kolumnach i czym tam się jeszcze dało. Po Mszy Świętej, Plac Świętego Piotra powoli opustoszał. Po kilkunastu godzinach stania z przyjemnością udaliśmy się do hotelu, by wreszcie wziąć gorący prysznic, przebrać się i zjeść ciepły posiłek. Kto miał jeszcze siły, po krótkim odpoczynku udawał się ponownie na plac, by złożyć pokłon przed trumną z prochami błogosławionego Jana Pawła II. W poniedziałek wzięliśmy jeszcze udział we mszy Świętej Dziękczynnej odprawionej przez Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej, Arcybiskupa Tarcisio Bertone. Po południu udaliśmy się na zwiedzanie Rzymu."
W ten sposób możemy zakończyć "gorące" wspomnienia z uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II. Dziękujemy pani za rozmowę.
Zapraszamy do obejrzenia pokaźnych galerii zdjęć.