|
Relacja z wyjazdu na Ukrainę
(dod. 17.08.2009)
W dniach 30 lipca - 2 sierpnia 2009 r grupa 60 osób z Legionowa
uczestniczyła w wyjeździe do Lwowa łączącym w sobie elementy wycieczki turystyczno-krajoznawczej i wyjazdu integracyjnego.
Jego organizatorem było Legionowskie Stowarzyszenie "Amicus" we współpracy z Parafią Matki Bożej Fatimskiej.
Podczas czterech dni zwiedzaliśmy Lwów z tzw. Złotą Podkową (Olesko, Podhorce, Złoczów), Żółkiew, Krzemieniec i Zbaraż.
ŻÓŁKIEW.
Naszą wędrówkę po zachodniej Ukrainie rozpoczęliśmy od leżącej na Roztoczu Żółkwi, miasta analogicznego do Zamościa.
Jego nazwa pochodzi od nazwiska Stanisława Żółkiewskiego, kanclerza i hetmana wielkiego koronnego, który założył tu siedzibę rodową.
Jedną z pierwszych jego fundacji była żółkiewska kolegiata, nazywana skarbcem polskich pamiątek narodowych i uznawana za jeden
z najpiękniejszych kościołów w Polsce. To właśnie zbudowana na początku XVII w. kolegiata Królowej Niebios oraz św. św. Wawrzyńca
i Stanisława jest najcenniejszym zabytkiem Żółkwi. Zniszczona po II wojnie światowej w 1989 r. przywrócona została parafii
rzymskokatolickiej. Rozpoczął się wówczas trwający do dziś jej remont. Mimo to możemy podziwiać wnętrze świątyni i od tutejszego
proboszcza usłyszeć o jej historii i skarbach. W Żółkwi oglądamy również rynek z ratuszem i kamieniczkami, zamek Żółkiewskich,
fragmenty murów obronnych z Bramą Zwierzyniecką i Bramą Królewską. Wspomnieć wypada, że Żółkiew była ulubioną miejscowością króla
Jana III Sobieskiego (jako posag przeszła od Żółkiewskich do Sobieskich, w krypcie kolegiaty spoczywają m. in. szczątki Jakuba
Sobieskiego, ojca króla Jana III Sobieskiego).
LWÓW.
Wieczorem docieramy do Lwowa, który witamy w sposób wyjątkowy, mszą świętą (celebrowaną przez naszych Księży) w Katedrze łacińskiej
Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny wzniesionej z fundacji Kazimierza Wielkiego w latach 1360-1493. Tu przed obrazem Matki Bożej
Łaskawej wielokrotnie modlił się król Jan Kazimierz, a podczas "potopu szwedzkiego" złożył słynne Śluby Lwowskie ogłaszając Matkę Bożą
Królową Korony Polskiej. W ołtarzu głównym mogliśmy zobaczyć kopię tego otoczonego kultem obrazu (oryginał znajduje się na Wawelu).
W przebudowywanej katedrze odnajdujemy różne style: gotycki, rokokowy, barokowy, renesansowy. Podziwiamy barokowy ołtarz główny ze
wspaniałymi posągami ojców Kościoła i osiem kaplic, zwracamy uwagę na piękno m.in. rzeźb, płaskorzeźb, malowideł na ścianach
i sklepieniach, obrazów czy też rzeźb apostołów przy katedrze. Największym jednak przeżyciem jest dla nas uczestnictwo we
mszy świętej w tej wyjątkowej świątyni. Wracamy tu jeszcze dwukrotnie.Obok katedry usytuowana jest kaplica Boimów (właściwie Ogrójcowa)
wybudowana na pocz. XVII w dla rodu kupieckiego pochodzącego z Transylwanii. Zachwyca niezwykłą dekoracją rzeźbiarską na fasadzie
oraz we wnętrzu. Obecnie jest oddziałem Lwowskiej Galerii Sztuki otwartym nieregularnie. Mamy szczęście podziwiać jej wnętrze.
We Lwowie jest ponad 120 świątyń, większość greckokatolickich. My zwiedzamy jeszcze tylko kilka z nich. Zaczynamy od cerkwi Uspieńskiej
(Zaśnięcia Matki Boskiej) zwanej także Wołoską z wieżą Karniakta i Kaplicą Trzech Świętych wybudowanej na przełomie XVI i XVII w.
Jedną z najpiękniejszych lwowskich świątyń jest Cerkiew Ormiańska Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny. Przed wejściem nasze
zainteresowanie wzbudzają nagrobne płyty z epitafiami, pozostałość po starym ormiańskim cmentarzu, a wewnątrz łączącej różne style
cerkwi szczególnie mozaiki, freski, rzeźby w kamieniu i alabastrze. Docieramy jeszcze do Katedry greckokatolickiej św. Jura (Jerzego),
imponującej cerkwi w stylu rokoko z licznymi rzeźbami na bramach, fasadzie i wnętrzu, które łączy w sobie elementy wschodniej i zachodniej
sztuki sakralnej.Na trasie naszej wędrówki nie mogło zabraknąć Cmentarza Łyczakowskiego wraz z Cmentarzem Obrońców Lwowa (Orląt Lwowskich).
Cmentarz Łyczakowski jest nie tylko jednym z największych (ponad 40 ha powierzchni, około pół miliona osób pochowanych w ok. 300 tysiącach
grobów) i najbardziej znanych cmentarzy w Europie, ale również jedną z najważniejszych i najstarszych polskich nekropolii. Spoczywa tu
wielu Polaków, wśród nich m.in. Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, Władysław Bełza, Artur Grottger, Stefan Banach, Julian Ordon,
Walery Łoziński. W wydzielonych kwaterach pochowani zostali żołnierze polegli w powstaniach: kościuszkowskim, listopadowym i styczniowym.
Obok Polaków spoczywają tu również Ukraińcy, Ormianie, Rosjanie, Austriacy, Niemcy, Grecy. W obrębie tego malowniczo położonego cmentarza
z ogromną ilością zieleni, na którym wiele kaplic, grobowców i nagrobków ozdabiają rzeźby, często o dużej wartości artystycznej znajduje
się kontrastujący z nim swą prostotą i surowością, ale wzbudzający głębokie wzruszenie Cmentarz Orląt Lwowskich. Pochowano tu blisko trzy tysiące
młodych Polaków poległych w walkach o polskość Lwowa w 1918 r i później. Wielu z nich to młodzi chłopcy - Lwowskie Dzieci zwane najczęściej
Orlętami Lwowskimi. Niszczony i rozkradany już wcześniej cmentarz na początku lat 70. ubiegłego wieku z polecenia władz sowieckich całkowicie
zrujnowany (nagrobki, kaplica, katakumby, Łuk Chwały) obecnie jest odbudowany.
Jednym z najpiękniejszych budynków nie tylko we Lwowie, ale i na Ukrainie (uznawany też za jedną z najpiękniejszych oper w Europie) jest
Teatr Opery i Baletu. Zachwyca architekturą, zdobieniami, wyposażeniem. Na głównym frontonie przyciągają wzrok przede wszystkim alegoryczne
figury komedii i tragedii, ponad nimi osiem muz i rzeźby umieszczone najwyżej: Sława z gałązka palmową, Geniusz dramatu i komedii, Geniusz muzyki.
Wewnątrz ogromne wrażenie robią marmury, złocenia, rzeźby i malowidła, szczególnie w tzw. Sali lustrzanej, w której zauważamy namalowane
na suficie sceny z polskich oper. Możemy zobaczyć również posiadającą cztery kondygnacje widownię dla ponad tysiąca osób.
Spacerujemy Aleją Swobody gdzie szczególną uwagę zwracamy na oryginalny pomnik Juszczenki i jeden z najpopularniejszych na świecie pomników
Adama Mickiewicza, a także wieloma pięknym uliczkami Lwowa z ciekawymi miejscami i obiektami (np. najstarszą we Lwowie apteką, zarazem
muzeum czy Arsenałem Królewskim). Najczęściej bywamy przy Rynku z rauszem, pomnikiem Neptuna i urzekającymi kamieniczkami.
Wielu z nas spotkało się ze stwierdzeniem: kto choć raz odwiedzi Lwów, będzie chciał tu wrócić. Przyznajemy mu rację, kierowani różnymi
indywidualnymi wrażeniami, przeżyciami i potrzebami. Jedno z nich jest chyba wspólne, czujemy niedosyt - podczas tak krótkiego pobytu
możemy odwiedzić niewiele miejsc w tym pięknym mieście z ogromem zabytków i niepowtarzalnym klimatem.
OLESKO.
Naszym celem jest położony na wzgórzu zamek, w którym urodził się król Jan III Sobieski. Zdobył go i przyłączył do Polski Władysław Jagiełło.
Zamek był w posiadaniu wielu rodów m. in. Daniłowiczów, Sobieskich i Rzewuskich. W odbudowanym w latach 60. ubiegłego wieku zamku urządzono muzeum,
filię Lwowskiej Galerii Obrazów, w której zgromadzono wyposażenie XVII i XVIII - wiecznych rezydencji magnackich i kościołów z zachodniej
Ukrainy. Ze względu na prace remontowe nie możemy zwiedzić wnętrza tej okazałej rezydencji.
PODHORCE.
W pobliskich Podhorcach zmierzamy do zamku wybudowanego w XVII w dla Stanisława Koniecpolskiego i należącego do najwspanialszych rezydencji
magnackich Rzeczypospolitej spełniającej też rolę fortecy. Mimo trwających od ponad dziesięciu lat prac nad otwarciem tu muzeum obiekt
możemy podziwiać nie tylko z zewnątrz. Wcześniej widzieliśmy go w filmie Jerzego Hoffmana "Potop" jako rezydencję Janusza Radziwiłła w
Kiejdanach.W Podhorcach widzimy również kościół zamkowy św. Józefa i Podniesienia Krzyża z XVIII w. fundacji Władysława Rzewuskiego.
ZŁOCZÓW.
Najważniejszym obiektem w tym mieście jest zamek Sobieskich (Złoczów był własnością Sobieskich od końca XVI w do 1740 r., stąd przenieśli
się do Żółkwi, która stała się ich główną rezydencją). Tworzyły go kamienne mury zbudowane na planie zbliżonym do kwadratu z bastionowymi
stanowiskami na działa i kamiennymi wieżyczkami w narożach. Otoczony był fosą, a wjazdu broniła wieża bramna i most zwodzony.
Zdobywany, rujnowany i odbudowywany zamek rozbudował Jan III Sobieski. Złoczów stał się wówczas jedną z jego ulubionych siedzib.
W 1986 obiekt zamieniono na muzeum, którego nie udało nam się zwiedzić.
KRZEMIENIEC.
Do najczęściej odwiedzanych przez Polaków miejsc na Wołyniu należy Krzemieniec położony w dolinie wśród wzgórz Gór Krzemienieckich.
Jednak to nie piękny, malowniczy region nazywany dawniej Szwajcarią Wołyńską przyciąga turystów, szczególnie z Polski, lecz sława dawnego
Liceum Krzemienieckiego, niezwykle ważnego dla polskiej kultury i oświaty (ze względu na bardzo wysoki poziom nauczania nieformalnie
miało rangę szkoły wyższej, duży nacisk kładziono tu również na wychowanie religijne) oraz postać Juliusza Słowackiego, który się tu urodził.
Z miejscem tym związana jest również królowa Bona, która otrzymała starostwo krzemienieckie. Na jej cześć krzemieniecką górę nazwano
Górą Bony (jest bardzo malownicza, mogliśmy ją podziwiać z różnych perspektyw).
My zaczynamy nasz pobyt w tym mieście od mszy świętej w kościele św. Stanisława wzniesionym w II połowie XII w, ostoi wspólnoty polskiej,
w którym znajduje się postawiony dokładnie sto lat temu pomnik Słowackiego. Zwiedzamy jeszcze Dworek- Muzeum Juliusza Słowackiego
(w skromnym budynku wzniesionym w stylu klasycystycznym poeta mieszkał z matką przez kilkanaście lat) i trochę spacerujemy po Krzemieńcu
indywidualnie poznając część z jego ciekawych miejsc.
ZBARAŻ.
Najważniejszym zabytkiem miasta jest zamek wzniesiony w I poł. XVII w przez Krzysztofa i Jerzego Zbaraskich, obronna rezydencja składająca
się z pałacu otoczonego czterema potężnymi bastionami, ziemnymi wałami i fosą. Wielokrotnie niszczoną i odbudowywaną twierdzę odnowioną
w ostatnich latach zastajemy w dość dobrym stanie. Jak imponująca jednak była to budowla uzmysławia nam dopiero makieta prezentowana w
mieszczącym się obecnie w zamku muzeum. Do Zbaraża przyciąga, szczególnie Polaków, nie tyle potężna twierdza, co bohaterska obrona przed
wojskami Bohdana Chmielnickiego z 1649 r. Oblężenie i obrona rozsławione i utrwalone zostało w świadomości kolejnych pokoleń dzięki powieści
Henryka Sienkiewicza "Ogniem i Mieczem", dodatkowo spopularyzowane filmem Jerzego Hoffmana. W Zbaraskim muzeum mamy możliwość obejrzenia
ekspozycji etnograficzno-archeologicznej oraz malarstwa. Naszą uwagę przyciąga głównie kolekcję haftów, ikon i rzeźb.
Pragniemy serdecznie podziękować Księdzu Tomaszowi Chciałowskiemu Prezesowi Legionowskiego Stowarzyszenia AMICUS
i Proboszczowi Parafii Matki Bożej Fatimskiej w Legionowie za zorganizowanie tego wyjazdu, opiekę, (również duchową), wyrozumiałość i cierpliwość.
Dziękujemy za możliwość odwiedzenia miejsc związanych z polską historią i kulturą oraz za wspólną modlitwę.
Uczestnicy
Legionowo, 11 sierpnia 2009 r.
|